Blokujesz budowę sąsiada? Pamiętaj o możliwych konsekwencjach

 W niedzielę pisałem o możliwości wstrzymania w uzasadnionych przypadkach budowy domu sąsiada (http://blog.laurifer.pl/prawo-budowlane/orzeczenia/wstrzymanie-budowy-sasiada-tylko-w-uzasadnionych-przypadkach/). Dziś zainspirowany niejako publikacją na stronie internetowej Rzeczypospolitej, myślę że warto iść za ciosem i przybliżyć kwestię grzywny jaka może być wymierzona właścicielowi, która sprzeciwia się inwestycji na sąsiedniej działce. Jest czemu się przyglądać, bo grzywna taka może sięgać nawet do 10tys. zł.

 

Stan faktyczny omawianej sprawy jest następujący:

Budowa nieruchomości przez młode małżeństwo na działce otrzymanej od rodziców została oprotestowana przez sąsiada. Powód protestu był następujący: dom stał na granicy działek. W ostateczności inwestorom udało się otrzymać pozwolenie na budowę i rozpocząć inwestycję. Teraz jednak muszą wejść na sąsiednią nieruchomość, aby ocieplić i otynkować ścianę. W tym miejscu pojawia się problem, sąsiad nie chce wpuścić ekipy budowlanej, grożąc małżonkom oraz posuwając się do rękoczynów. Jak zachowali się małżonkowie? Postarali się o decyzję w starostwie, na podstawie której mieli prawo przez miesiąc korzystać z działki sąsiada w celu wykończenia domu.

Co należy zrobić w analogicznej sytuacji?

Gdy właściciel sąsiedniej nieruchomości robi wszystko, by utrudnić budowę domu i nie pozwala wejść na swoją posesję, może zostać zmuszony do współpracy. W takiej sytuacji oczywiście najlepiej, gdy spór udaje się rozwiązać polubownie. Jeżeli jednak nie jest to możliwe, można zastosować inny, bardziej dotkliwy przewidziany przez prawo sposób. Trzeba w tym miejscu sięgnąć po przepisy Działu III Ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (Rozdział 2 Grzywna w celu przymuszenia) dotyczące egzekucji obowiązków o charakterze niepieniężnym i uzyskać decyzję pozwalającą na wejście na teren sąsiada.

Może oczywiście dojść do sytuacji w której pomimo decyzji sąsiad w dalszym ciągu uniemożliwia wejście ekipie budowlanej na swoją działkę. W takiej sytuacji trzeba zwrócić się do policji o asystę.  Gdy nawet to nie pomaga, to trzeba wnosić do policji o sporządzenie protokołu, z którego będzie jasno wynikało, że są problemy z realizacją decyzji pozwalającej na wejście na teren sąsiada. Kolejno, należy złożyć do starosty dwa wnioski, do których dołącza się kopie protokołów. Jeden w sprawie wydania nowej decyzji ustalającej nowy termin na wejście na sąsiednią działkę i drugi w sprawie egzekucji decyzji wcześniej wydanej w tej sprawie (ważne: gdy sąsiad odwoływał się od decyzji, zwracamy się nie do starosty, tylko do wojewody w sprawie egzekucji oraz przedłużenia terminu).

Po otrzymaniu drugiego z wniosków, Starosta winien wystawić tytuł wykonawczy (tytuł ten starosta daje na określony czas), a następnie wysłać upomnienie do sąsiada, by podporządkował się jego decyzji i wpuścił ekipę budowlaną na swoją posesję. Jeżeli i to nie poskutkuje i budowa w dalszym ciągu nie będzie mogła być kontynuowana, starosta będzie miał prawo wymierzenia sąsiadowi grzywny do 10 tys. zł – jednak może to zrobić tylko raz.

Trzeba mieć na uwadze, że nawet taka grzywna w największym jej wymiarze może nie przynieść zamierzonego efektu. W takiej sytuacji starosta powinien zapewnić wykonanie zastępcze. Na koszt sąsiada ekipa budowlana wejdzie na działkę w odpowiedniej asyście (policji lub innych upoważnionych i kompetentnych osób), a ta będzie im towarzyszyła podczas całego procesu wykonywania robót.

Może i drastyczne, może i bardzo przewlekłe i dosyć uciążliwe, ale możliwe że jedyne rozwiązanie w sytuacji gdy nasz sąsiad nie daje za wygraną.

 

Post powstał przy współpracy z apl. adw. Marcinem Lipińskim

Podobne wpisy

Liczba komentarzy: 2

  1. Anonim

    Można? Można!! i dzięki ci za to:)
    a co jeśli sąsiad blokuje budowę cały czas się odwołując i nasyłając nadzór budowlany? ( na którego decyzje zresztą też się odwołuje do wojewody i tak w kółko:-) )

    • anonimka

      I niestety wszystko to robi w granicy prawa, bo odwołuje się dla zasady od wszystkiego czego tylko może. A wiadomo jakie są terminy w urzędach i sądach niestety. Mam niestety takiego odwołującego się sąsiada.Który, co prawda wszystko przegrywa, ale czas płynie. I jedyne co można doradzić to: cierpliwie czekać i nie poddawać się. Kiedyś sąsiad przegra wszędzie gdzie się da i być może skończą się mu pieniądze lub ochota i odpuści. Ja już męczę się z takim sąsiadem 7 lat. Ale on ma jeszcze i ochotę i pieniądze. Więc nie wiadomo jak to długo jeszcze potrwa… Co prawda sąsiad wszystko przegrywa i to go chyba jeszcze bardziej nakręca i zacietrzewia…

Zostaw odpowiedź